Niestety, los postanowił nie oszczędzać Haliny Mygi (po mężu Poświatowskiej). Kiedy miała zaledwie 4 lata wybuchła II Wojna Światowa. Ojciec został powołany do wojska i pojechał bronić Warszawy, natomiast żona wraz z dziećmi podjęła próbę ucieczki z Częstochowy. W drogę wyruszyli wozem drabiniastym, który ciągnął rachityczny koń oraz krowa. Jednak dość szybko okazało się, że nie mają już dokąd uciekać i muszą wracać z powrotem do miasta.
Kilka lat później wydarzyło się coś, co miało decydujący wpływ na przyszłość, a nawet życie poetki. Halina miała 10 lat, kiedy w styczniu ’45 roku podczas wyzwalania Częstochowy wraz z rodziną schroniła się w piwnicy. Te kilka dni, jakie spędzili w ciemnych, zimnych i wilgotnych murach sprawiły, że mimo, iż spała w ramionach matki dziewczynka poważnie zachorowała. Początkowo była to angina, ale później bakterie paciorkowca spowodowały zapalenie stawów, a w konsekwencji powstanie poważnej, wówczas nieuleczalnej, wady serca. Odtąd życie przyszłej poetki upływało na pobytach w szpitalach i sanatoriach. Zresztą tam właśnie poznała swojego przyszłego męża, Adolfa Poświatowskiego – malarza i studenta łódzkiej filmówki, który również chorował na serce.
Ślub wzięli, kiedy Halina miała 19 lat, natomiast kiedy miała 21… już została wdową. Jak widać widmo śmierci nie dawało jej ani na chwilę o sobie zapomnieć. Ciekawostką jest, że po śmierci męża do pisania zachęcała Poświatowską Wisława Szymborska, również poetka, przyszła noblistka.
Kilka lat po stracie męża Poświatowska wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie przeszła operację serca. Udało się ją sfinansować dzięki zbiórce pieniędzy wśród amerykańskiej Polonii.
Po powrocie do Polski poetka zamieszkała w Krakowie. Niestety…





