To prawda, że w okolicy czterdziestki przychodzi moment na retrospekcję i tzw. „check”. Gdzie jestem, a gdzie chciałam być?
Które marzenia spełniłam, a które leżą zakurzone na półce z nieprzeczytanymi książkami? Spojrzenie na siebie w lustrze, głęboko w oczy, i szczere powiedzenie sobie, co robię z tym, co mam najcenniejszego – moim życiem, moim czasem i moimi talentami.
Pierwsze siwe włosy i łagodne zmarszczki cicho szepczą, że czas płynie swoim tempem i żadna chwila nie wróci. Czas, ten najpiękniejszy dar, jaki można dać innym i sobie.
Tak było i w moim przypadku. W zasadzie wszystko było w porządku – dom, rodzina, stabilna praca na etacie w międzynarodowej firmie. Jednak w środku czułam niedosyt i ciągłe pytanie: co mogę więcej? Czy idę właściwą drogą? Jaki jest mój wkład społeczny? Jaki wzór kobiety pokazuję moim dzieciom? Bo niby wszystko ok, ale mama ciągle zmęczona, nerwowa i w biegu, i tak rzadko uśmiechnięta. Dzień za dniem płynął, a odpowiedzi na pytanie: co mogę zmienić? – brak. Tyle kursów rozwojowych, webinarów i mądrych książek, a cała ta wiedza nie przekładała się na moje życie. Tyle pasji i zainteresowań, których nie umiałam przekuć w biznes, by zarabiać na
tym, co kocham.
Zmiana przyszła nieoczekiwanie, w momencie, gdy myślałam, że mój świat się zawalił. A to przewrotny los zburzył wieżę iluzji, dając mi tym samym wspaniały budulec i przestrzeń do zapełnienia. W gruzach odnalazłam też zamurowane niegdyś potencjały i talenty, które uznałam za bezwartościowe i takie „niedzisiejsze”.
Zaczęło się pewnego wieczoru, gdy usiadłam do komputera, aby poszukać zajęć pozalekcyjnych dla moich dzieci. Moje córki chodziły już do szkoły podstawowej, syn był jeszcze w przedszkolu. Myślałam o angielskim i matematyce, aby rozwijać zarówno myślenie logiczne, jak i umiejętności językowe. Moja siostra, która mieszka w Anglii, korzystała już wtedy z metody Kumon dla swoich córek, więc wiedziałam, że coś takiego istnieje i jakie daje efekty. Moje zdziwienie było ogromne, gdy okazało się, że Kumon w Polsce jest, ale najbliższy znajduje się w Warszawie, a ja mieszkam w Krakowie. Wtedy w mojej głowie zapaliło się światełko, jak Pomysłowemu Dobromirowi. A gdyby tak otworzyć swoje Centrum Kumon…? Ale zaraz mój wewnętrzny krytyk mnie zgasił. „Chyba żartujesz! Nie dasz rady! To nie dla Ciebie. Nie znasz się na prowadzeniu firmy! A w ogóle to nie masz na to czasu.” Autosabotaż w całej okazałości.

Jednak ziarenko już się zasiało i czekało na właściwy moment.
Jest takie powiedzenie: „Zanim podejmiesz decyzję, zastanów się. Gdy już ją podejmiesz, przestań się zastanawiać”. To zdanie zostało ze mną do dziś, bo z moją tendencją do ciągłego „psychologizowania” i przemyśliwania na dziesiątą stronę, często pozwalałam, by strach przed porażką mnie blokował, a prokrastynacja przejmowała panowanie nad moimi świetnymi planami. Tym razem było inaczej. Uwierzyłam w jedno magiczne zdanie: „mogę spróbować”. Co w nim magicznego? Ano to, że nie zakładało, iż od razu mi wyjdzie ani że musi się udać. To było przeniesienie uwagi z celu na drogę samą w sobie. Tak jak w japońskim powiedzeniu: „Podróż tysiąca mil zaczyna się od jednego kroku.” Tym krokiem jest decyzja, że mogę przynajmniej spróbować.
Po tym pierwszym kroku kolejne poszły szybko. Spotkania wprowadzające, intensywne kursy, szkolenia, wyjazdy, nowi ludzie, szukanie lokalu, biznesplan – a to wszystko w międzyczasie, bo jeszcze praca i dom. Logistyka i żonglerka na wysokim poziomie. Szczerze, nie wiem, jak to się udało. Ale na własnym przykładzie widzę, że gdy pojawia się zamiar, dostajemy energię na jego urzeczywistnienie, i we właściwym czasie oraz miejscu spotykamy ludzi, których potrzebujemy. Muszę tu wspomnieć o olbrzymim wsparciu, jakie wtedy dostałam od moich najbliższych. Od męża, który pierwszy uwierzył, że to dobry pomysł; od rodziców, rodzeństwa i przyjaciół, którzy dodawali odwagi, gdy mi jej zaczynało brakować; oraz od moich kochanych dzieci, dla których ten czas był dużą lekcją samodzielności.
Tak zaczęła się moja przygoda z Kumonem, który (…)
Anna Prendota – amatorka książek, muzyki, jogi i psychologii. Na co dzień prowadzi zajęcia metodą Kumon, gdzie z cierpliwością godną buddyjskiego mnicha wspiera dzieci w ich naukowej codzienności. Wierzy, że wielkie zmiany zaczynają się od małych kroków.
Zajrzyj na:
KUMON IG i Korepetycja KUMON FB
Zaciekawił Cie tekst? Chcesz przeczytać artykuł do końca?
Cały May Lux Magazine możesz bezpłatnie pobrać tu:
Dziękujemy, że jesteś z nami, kobietami May Lux!
Dzięki Tobie możemy tworzyć wspaniałą, wspierającą się społeczność. Każda z nas jest inna, niepowtarzalna, ale razem tworzymy doskonałą całość.
Do tej pory pomogłyśmy wzmocnić i wypromować marki ponad setce kobiet, zainspirowałyśmy tysiące, zmotywowałyśmy…choćby jedną, to już duży sukces!
I Ty również miałaś w tym swój udział.
May Lux Magazine to przestrzeń dla kobiet kochających luksus bycia sobą! Jeśli uważasz, że to, co robimy jest ciekawe/ważne/dobre/wartościowe/inspirujące/warte naszego zachodu, postaw nam kawę..albo dwie




